• image
  • image
  • image
Previous Next

4 maja w Sanktuarium gościliśmy Rodzinę Radia Maryja i TV TRWAM. Uroczystej Mszy Świętej przewodniczył ks. dr Franciszek Gomułczak - pallotyn z Wyższego Seminarium Duchownego Księży Pallotynów w Ołtarzewie, który do licznie zgromadzonych czcicieli Matki Bożej skierował Słowo Boże. 

Któryż to już raz przybywamy przed oblicze Fatimskiej Pani. Kolejny raz chcemy Jej podziękować, poskarżyć się, pomodlić, jak prosiła, za biednych grzeszników. Pamiętamy, że Maryja przyszła do Fatimy, aby nam przypomnieć, że grzech jest dla człowieka śmiertelnym zagrożeniem, że przekreśla jego wieczność z Bogiem.

 Grzech to nade wszystko postawienie siebie na miejscu Boga i urządzanie świata, tak w wymiarze osobistym jak i wspólnotowym według własnego upodobania. Jest odpowiedzią na pokusę podsuniętą człowiekowi już w raju – będziecie jak Bóg. Po co Bóg, skoro sam mogę być bogiem i sam decydować o wszystkim. Bóg cię zniewala, więc poczuj się wolnym. - A przecież wolność to nie samowola, to odpowiedzialność. Mówił nam o tym święty Jan Paweł II, gdy mówił o wolności „do” a nie o wolności „od”. Wolność przynagla do czynienia dobra, bo czynienie zła zniewala i czyni niewolnikiem grzechu. Bóg wspomaga nas swoją łaską wskazując w swej mądrości, co jest Dobrem a co złem, a dramat zaczyna się wówczas, gdy człowiek zaczyna stosować własne kryteria odrzucając te, Boże. Wtedy swoimi decyzjami może budować swoistą „przestrzeń zła”, odwodzącą od dobra i będącą glebą, na której wyrasta grzech, a więc zerwanie z Bogiem-Miłością, na rzecz bożka ułudy. Ze smutkiem trzeba zauważyć, że taką „przestrzeń zła” buduje się dzisiaj w naszej Ojczyźnie, a budują ją ludzie często odwołujący się do swej wiary. Chcę w tym kontekście zwrócić uwagę na trzy sprawy, będące ostatnio przedmiotem szczególnej troski Kościoła, gdyż w dalszej perspektywie zagrażają one na różny sposób zbawieniu całych pokoleń. Pierwsza z nich to sławetna konwencja o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet. Jej przeciwników próbuje się demagogicznie kasować pytaniem: „to jesteś za przemocą wobec kobiet?”. Znany profesor prawa i konstytucjonalista nazwał konwencję zamachem na naszą cywilizację. W podobnym duchu wypowiada się wielu innych ludzi nauki. Gdy wczytamy się w treść konwencji nieodparte staje się przekonanie, że wszystko, co w niej zawarto jest jedynie zasłoną dymną dla p. 12 konwencji, który za źródło przemocy uważa stereotypy wynikające z religii, tradycji, obyczaju i postuluje walkę z nimi w celu ich wykorzenienia. Stereotypem jest więc zapewne to, że mężczyzną i niewiastą stworzył ich Bóg, że płeć to nie kwestia ludzkiego wyboru, ale biologii. Tu pojawia się pojęcie płci „społeczno-kulturowej”, zamazujące zamysł Stwórcy. Nie ma to nic wspólnego nie tylko z Bożym objawieniem, ale i ze zwykłym zdrowym rozsądkiem i nie trzeba być wierzącym by to stwierdzić. Edukowanie w tym kierunku młodego pokolenia już od przedszkola oznaczać będzie totalne przebudowanie świadomości w duchu pogańskim, tak jak dzieje się to w niektórych krajach Europy. A co ze „stereotypowym” modelem rodziny? Ludzie o pewnym zasobie kultury intelektualnej to widzą, ostrzegają i rzeczywiście, by użyć słów klasyka – „trzeba być ślepym by tego nie zauważyć”. Nie podpisanie tej konwencji miało być „hańbą międzynarodową”, a stało się kolejna „hańbą domową”. Interesujące, że podpisania konwencji odmówiły Niemcy i o żadnej hańbie nie słychać. Pytam więc rządzących jakich środków zamierzają użyć dla wykorzeniania choćby tych „stereotypów”, które wynikają podobno z religii.

       Kolejną sprawą jest kwestia zapłodnienia pozaustrojowego, które w oficjalnej propagandzie kłamliwie nazywane jest leczeniem bezpłodności. 11 marca b.r. przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski wydał oświadczenie, w którym zwraca uwagę, że dziś mówi się jedynie o in vitro zaś nic o naprotechnologii. Słyszeliście o czymś takim? Jest to metoda leczenia bezpłodności, całkowicie bezpieczna i etycznie dopuszczalna. W Polsce działa kilka klinik naprotechnologii, m.in. w Poznaniu, Lublinie, Gdańsku i Białymstoku. W klinice poznańskiej po pierwszym roku jej działalności ze 141 par, które podjęły leczenie już 47 spodziewa się dziecka. Koszt – 600 zł, in vitro – kilka tysięcy. Lokalna TV wedle słów Księdza Arcybiskupa nie godzi się na propagowanie tej metody. W oświadczeniu czytamy: okazuje się, że są tematy zastrzeżone, o których nie robi materiału publiczna TV. Świadczy to o tym, że mamy do czynienia z grą interesów, że nie chodzi tylko o dzieci, które mogą się urodzić także dzięki naprotechnologii, która jest autentycznym leczeniem bezpłodności. Czy naprawdę nie ma dla nikogo znaczenia, że przy zapładnianiu in vitro ginie kilka istnień ludzkich, o które upomni się Bóg? A może rodzice pragnący dziecka udali by się do kliniki naprotechnologii, gdyby o takiej możliwości zostali uczciwie poinformowani w miejsce manifestowanego przez rządzących ideologicznego zacietrzewienia i emocjonalnego pohukiwania na adwersarzy? Gdzie tu elementarna uczciwość? Profesor medycyny, specjalista w dziedzinie genetyki klinicznej i laboratoryjnej tak mówi o rządowym projekcie ustawy o in vitro: to bardzo zły projekt i czegoś gorszego nie potrafię sobie wyobrazić – anachroniczny, ignorujący całkowicie współczesny stan wiedzy z zakresu biomedycyny, genetyki, biologii molekularnej(prof. A. Kochański – 10.04, polityce). Ale cóż może to obchodzić naszych decydentów? Nie łudźmy się: za procedurą in vitro stoją potężne grupy interesu i trzeba pytać za Księdzem Arcybiskupem czy chodzi jedynie o dzieci czy o ideologię, o dzieci czy o zyski pewnych potężnych lobby. Nie wystarczy w odpowiedzi demagogicznie oskarżać przeciwników o piętnowanie dzieci poczętych tą metodą, bo to obrzydliwe. Jeśli rządzący mają intelektualna odwagę, niech umożliwią prekursorowi tej metody w Polsce wyjaśnienie rodakom dlaczego zrezygnował z jej stosowania i dlaczego stał się jej przeciwnikiem. Stać ich na to?  Wątpię. Tak jak nie stać było publicznej TV na pokazanie szczecińskiego marszu świętości życia: dwadzieścia tysięcy, przeważnie młodych ludzi, młodych małżeństw wiernych Ewangelii, manifestujących pogodnie swoja wiarę. To zbyt dużo dla resortowych dzieci. Obraz takiego Kościoła nie mieści się w ich standardach, mógłby być przecież „zaraźliwy”. Nie po to zakłamuje się rzeczywistość by ją potem odkłamywać. Warto też zapytać o to, kiedy będzie ustawa o naprotechnologii, bowiem kliniki stosujące tę metodę nie dostają ani grosza. Nie ma jednak sensu to pytanie, skoro z ust wiceministra sprawiedliwości usłyszałem, że nie ma czegoś takiego jak naprotechnologia. No, nie ma i już.

       Ostatnia sprawa to pigułka wczesno poronna. Ogłoszona niemal jako zdobycz stulecia. Mogą ją kupić piętnastolatki bez wiedzy rodziców. Piętnastolatki mogą ją kupić także np. trzynastolatkom. Będziecie wiedzieć co robią wasze pociechy po szkole, na wycieczce, na imprezie? Nie będziecie, władza o to zadbała. A za kilkanaście lat, jeśli nie zareagujecie, nie poznamy samych siebie. Po co mówić wtedy o grzechu, o zbawieniu i potępieniu, po co pierwsza spowiedź i kolejne, po co nakładać sobie jakieś moralne więzy, skoro jest piguła? To jest postęp czy deprawacja? - Deprawacja w majestacie prawa. To wszystko pozostawione samo sobie zrobi z nas to, co zrobiło z katolickimi społeczeństwami na Zachodzie. Chcecie odpowiadać przed Bogiem za grzech zaniechania, będziemy tak milczeć i się przyglądać? Kto się nie sprzeciwia złu jest mu współwinny. Mamy dziś do czynienia z pełzającym zapateryzmem w polskim wydaniu. Polski Zapatero ma wiele twarzy i wiele z tych twarzy deklaruje swoją wiarę, przystępuje do komunii świętej, kłania się świętym obrazom a potem idzie, robi swoje i woła: rodacy, nic się nie stało! A wszystko to w roku św. Jana Pawła II, ogłoszonym zapewne tak dla osłody, na zasadzie: Panu Bogu świeczkę i Brukseli ogarek. Więc pytam was katoliccy parlamentarzyści, premierzy, prezydenci: ten ogłoszony Rok to jest kpina, bluźnierstwo, czy jedno i drugie? Tego nauczyliście się od św. Jana Pawła? Tego was nauczał, taki honor mu czynicie? O pigułki dla dzieci prosił?  Oczywiście można bałamutnie wołać: jestem za życiem, więc jestem za in vitro, tylko że św. Jan Paweł II był za życiem ale był przeciw in vitro. Można głosić, że jeśli idzie się do pracy sumienie należy zostawić w domu, a jeśli nie pozwala ono wykonywać zawodu, należy zmienić zawód. Tylko – jakie to straszne, jakie przerażające. Czy człowiek prawidłowo wewnętrznie uformowany może głosić takie niedorzeczności? Sytuacja jest wyjątkowo groźna, a ja mam wrażenie, że moi rodacy śpią. Więc pytam, co musi się jeszcze stać, byśmy powiedzieli: dość? A może nam to obojętne, a może się podoba? Słyszę nieraz: bo najważniejsze, żeby spokój był. Oj jeszcze nam ten spokój kiedyś bokiem wyjdzie. Nie wystarczy wysłuchać medialnej propagandy; Bóg dał nam rozum i możliwość poznawania prawdy. Zawiniona niewiedza też jest grzechem!

       W czasie odstępstwa narodu wybranego mężny prorok Eliasz zebrawszy lud rzekł: jeśli bożek Baal jest waszym bogiem, służcie jemu, jeśli Pan Zastępów, idźcie za nim! Dziś to samo trzeba mówić nad Wisłą. Chyba już dosyć tej zabawy w katolicyzm, tego żenującego mędrkowania. Jestem katolikiem, ale… Prosił nas Święty Rodak, byśmy sami nie podcinali korzeni z których wyrastamy - i co? Będziecie pozwalać na wszystko, tylko dlatego, że twórcy ustaw bezbożnych przystępuję do komunii świętej? Każdy dziś zdaje egzamin z wiary. Biada twórcom ustaw bezbożnych woła prorok Izajasz, a wielki prymas A. Hlond dodaje: niepodobna bez kary wznawiać pogaństwa w epoce odkupienia. A cóż z Chrystusowym: „biada gorszycielom”?! Nie drżycie politycy? To zadrżycie. A ty, bracie, siostro nie drżysz? Nie ma ważniejszych spraw w Polsce? Kolejny milion ludzi chce opuścić Ojczyznę nie mogąc dopatrzeć się owego tak firmowanego „złotego okresu”. Może dla nich by coś zrobić zamiast faszerować cudze dzieci trującymi ducha i ciało pigułkami?! Zapyta ktoś: co to wszystko ma wspólnego z Fatimą?

 

       13 lipca 1917 roku Matka Boża  odsłoniła dzieciom fragment piekła: promień światła zdawał się przenikać ziemie i zobaczyliśmy jakby morze ognia. Zanurzeni w tym ogniu byli diabli i dusze ludzkie w postaciach podobne do przezroczystych rozżarzonych węgli. Postaci były wyrzucane z wielką siłą wewnątrz płomieni i spadały ze wszystkich stron, jak iskry podczas wielkiego pożaru, lekkie jak puch, bez ciężaru i równowagi wśród przeraźliwych krzyków, wycia i bólu rozpaczy wywołujących dreszcz grozy. Diabli odróżniali się od ludzi swą okropną i wstrętną postacią podobną do wzbudzających strach nieznanych jakichś zwierząt, jednocześnie przezroczystych jak rozżarzone węgle. Przerażeni podnieśliśmy oczy do Naszej pani, szukając u Niej pomocy. Oczywiście na dźwięk słowa „piekło”, „diabeł” można wzruszyć ramionami, można tarzać się ze śmiechu, ale warto pamiętać, że kto neguje istnienie piekła czyni Boga kłamcą. Uważajmy! Kościół wsłuchany w słowa Zbawiciela i przejęty Orędziem Maryi wypełnia swoje posłannictwo. A jest nim prowadzenie dusz do zbawienia i wskazywanie na to, co temu celowi zagraża. Wspomniane przeze mnie zjawiska, budowanie owej prawnej „przestrzeni zła” zbawieniu człowieka zagraża jak najbardziej. Tak jak dobre prawo ma swój walor wychowawczy, tak złe prawo deprawuje i można w sposób administracyjny, odgórny, przez mętną propagandę i presję zabić w człowieku wrażliwość na Boga, na grzech, na wieczność, można uczynić go niewolnikiem własnych słabości. Dlatego skądkolwiek zagrożenia by nie pochodziły należy nazywać je po imieniu. Szkoda tylko, że o tym wszystkim nie można normalnie dyskutować wobec arogancji, manipulacji i kłamstwa jakich doświadczamy: kłamią o konwencji, kłamią o in vitro, kłamią o pigułce, tak jak kłamią i o Smoleńsku. Pamiętamy ile pomyj wylano na prof. Chazana. Czy ktoś z tych oszczerców ze świata polityki, mediów wykrztusi z siebie: przepraszam? Szczerze wątpię. Nie przeskoczą siebie. Komu się służy kłamiąc, czy kłamie się by osiągnąć dobro? A któż jest ojcem kłamstwa? …Więc bierzmy do ręki różaniec a deprawatorom powiedzmy: dosyć! Chyba, że nam wszystko jedno. Tylko pamiętajmy: wieczność czeka! A tam żaden uczony bełkot nie zrobi już kariery. Pomóż nam więc Matko ocknąć się w czas, a zakłamanym i tchórzliwym wyproś Ducha Prawdy i cnotę męstwa. Niepokalane Serce Maryi, módl się za nami. 

 

SANKTUARIUM NA ŻYWO

Figury z Fatimy

tel. 18 20 13 979 wew. 119  (9.00-16.00)

INTENCJE MSZALNE

Porządek nabożenstw

 

MSZE ŚWIĘTE

Niedziele – godz. 7.00, 8.30, 10.00, 11.30, 17.00, 19.00

Dni powszednie – godz. 7.00, 19.00

Msza Święta w intencji

Ojca Świętego i Kościoła – godz. 12.00

 

NABOŻEŃSTWA – CODZIENNIE

Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego

– godz. 15.00

Różaniec – godz. 18.30

Apel Maryjny – godz. 21.00

 

FATIMSKIE UROCZYSTOŚCI

Czuwania Fatimskie – 13-ty każdego miesiąca od maja do października.

Początek – godz.18.30

Niedziele Fatimskie – pierwsza niedziela po 13-tym każdego miesiąca; od maja do

października. Początek – godz. 10.00 –

procesja różańcowa.

Pierwsze Soboty Miesiąca – przez cały rok

– od godz. 18.30

 

SAKRAMENT POKUTY

Dni powszednie – godz. 9.00 – 13.00, 15.00 – 18.00

oraz w czasie każdej Mszy św.

Niedziele i święta – w czasie każdej Mszy św.

 

ADORACJA NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU

W kaplicy Niepokalanego Serca Maryi,

w dni powszednie – godz. 15.00 – 18.00

Polecamy

 

 

 

Słowo Boże na dzisiaj

źródło: www.niedziela.pl

1% dla Sanktuarium

Program do rozliczania PIT 2013 online - e-pity 2013